Dokument skutecznie personifikuje wartość pasji w trzech odsłonach odmiennych stylów gry na gitarze elektrycznej, których twórcy zapisali się w dziejach historii muzyki jako przełomowi. Jimmy Page (Led Zeppelin), The Edge (U2) i Jack White (The White Stripes): trzy pokolenia, trzy wyjątkowe fabuły i trzy wyjątkowe ścieżki dźwiękowe splecione ze sobą pod pozornie skromnym pretekstem spotkania się tych gitarzystów na rozmowę o instrumencie.
Analogicznie, ale niepowtarzalnie każdy z bohaterów osobiście opowiada swoją drogę od „kogoś” do Legendy: pierwsze kontakty z muzyką gitarową, początkowe zainteresowania, aż wreszcie fascynacje, inspiracje, pierwsze gitary, trudności, przełomy, zespoły, kariery. Poszczególne wątki przeplatają sceny ze spotkania muzyków, wypowiedzi zawierające sedno ich stosunków do instrumentu, elektryzujące głębią i oddaniem twórców.
Pomimo, że o wartości filmu przesądza uniwersalizm charakterystyki prawdziwej pasji, nie wolno pominąć specyfiki dziedziny, która do tego posłużyła. Rock n' roll, w zawężeniu do gitary elektrycznej jest tu czwartym (czy może pierwszym?) bohaterem, nośnikiem tejże pasji, naczelnym, ale dzięki reżyserowi nie ograniczającym filmu sensem. Jako osoba, która do pewnego stopnia zaangażowania obcuje z tą muzyką na co dzień, miałam tą przyjemność entuzjastycznej fascynacji światem przedstawionym. Jack White konstruujący na naszych oczach „gitarę” z kawałka drewna, gwoździ, butelki po coli i jednej struny. The Edge rozentuzjazmowany manipulowaniem osprzętem pod pożądany dźwięk, prowadzący nas poprzez naturę poszczególnych efektów. Jimmy Page puszczający Rumble Linka Wraya – jeden ze swoich ulubionych kawałków – we własnym pokoju, w którym nie ma fragmentu ściany nie przesłonionego płytami winylowymi, albo kasetami magnetofonowymi, bawiący się słyszanymi brzmieniami. Wreszcie scena ze spotkania, w której spontanicznie, na swoich pierwszych gitarach grają razem Whole lotta love Led Zeppelin. Detaliczne ujęcia dłoni artystów podczas gry. Są to fragmenty audio video nie do przecenienia. Z kilkudziesięciu fragmentów muzycznych wykorzystanych w filmie, również wykraczających poza twórczość głównych bohaterów, niektóre autentycznie prowokują napięcie mięśni.
Jedyne, co mogę temu dokumentowi zarzucić, to że pomimo bycia obrazem o pasji korespondującym z każdym, głośniej jednak przemawia do muzyków. Chociaż to naturalnie nieuniknione, a wykluczenie takiego „mankamentu” jest niewykonalne i prawdę powiedziawszy wspominam o tym jedynie pro forma znalezienia jakiegoś „ale”.
Będzie głośno! to dobry film o dobrej muzyce: rezultat jednej pasji, do kina, opowiadający o innej. Powinien przemówić do każdego pasjonata czegokolwiek dzięki zręcznie uchwyconej, uniwersalnej skali nastrojów twórczych: od intymności (The Edge pracujący samotnie nocą w swoim studio) po euforię performatywną (paraliżująca wersja Whole lotta love tria). Te ukazane w filmie wymiary istoty gitarzysty, osiągane tym samym narzędziem, a jednak przeciwstawne to w istocie życzenie zidentyfikowania takiego narzędzia, osiągnięcia tych dwóch wymiarów „Ja” dla każdego widza.
Weronika Lipińska, Filmy.pl


Filmy.pl to otwarty portal filmowy, który odwiedzać mogą nie tylko zaprzysięgli kinomaniacy, ale także zwykli fani kina, którzy wyjście do kina traktują jako dobrą rozrywkę. Wszystkim naszym użytkownikom polecamy naszą bazę najnowszych filmów, gorące recenzje kinowe, zwiastuny filmowe oraz galerie zdjęć. Organizujemy konkursy filmowe, w których można zdobyć atrakcyjne nagrody. Zapraszamy także wszystkich na nasze forum filmowe, gdzie można podyskutować na takie tematy jak ulubione filmy, gwiazdy ekranu, technika filmowa, muzyka filmowa, festiwale i nagrody filmowe, kina, filmy telewizyjne… i wiele, wiele innych tematów!








