Jak łatwo można domyślić się po samym tytule, Burrowing nie jest filmem
polskim. Jest to produkcja szwedzka. A jednak na usta cisną się słowa,
że to dokładnie jak w polskim kinie: nuda panie, nic się nie dzieje...
To dręczące uczucie nudy dotyka jednak nie tylko widza (u niego zostało bowiem złagodzone przez wspaniałą muzykę towarzyszącą Burrowing). Nuda jest po prostu integralną częścią sportretowanego w filmie szwedzkiego osiedla, gdzie wszystko ma swoje wyznaczone miejsce. Wydaje się, że właśnie metafora przestrzeni ma tu szczególne znaczenie. Osiedle z Burrowing, tak jak zresztą większość podobnych miejsc w całym zachodnim świecie, będących wynikiem modernistycznego planowania urbanistycznego, to zorganizowana struktura, gdzie panuje wyjątkowy ład i porządek, gdzie nie może się znaleźć nic przypadkowego. Jest to metafora całego monotonnego życia jego mieszkańców skoncentrowanych wyłącznie na konsumpcji i sprawach dnia codziennego. To dlatego główny bohater filmu, mały Sebastian, kradnie swojej matce zegarek, po to by później „zgubić” go w studzience kanalizacyjnej. On, tak jak i pozostała trójka dorosłych bohaterów, nie może się odnaleźć w tej nużącej rzeczywistości. Żaden z nich nie potrafi znaleźć swojego miejsca, przez co nie są akceptowani przez idealną społeczność. Jimmy nie ma pracy i całymi dniami krąży po mieście z dzieckiem na rękach. Anders, mimo prób dostosowania się do reszty, nie potrafi z nikim znaleźć wspólnego języka. Mischa odbywa dziwne wędrówki po okolicznych mokradłach. To właśnie tam, na łonie natury, każdy z nich będzie szukał ukojenia.
Przyroda w Burrowing jest zupełnym przeciwieństwem uporządkowanego osiedla. To przestrzeń chaosu, pełna niespodzianek, dzika, ale nie stanowiąca zagrożenia. To miejsce, gdzie łatwo się zgubić, gdzie trzeba pokonywać wiele przeszkód. Ale ta droga, nie mająca - co ważne - żadnego konkretnego celu, jest sama w sobie satysfakcjonująca. To tutaj można poczuć się naprawdę dobrze, znaleźć spokój. Jednak ten spokój nie ma nic wspólnego z nudą i monotonią osiedlowego życia w idealnych domach. Tutaj jest to wsłuchanie się w siebie i swoje prawdziwe potrzeby. To początek drogi. Idea powrotu do pierwotnego kontaktu z naturą jest oczywiście nienowa. Burrowing jawnie inspiruje się myślą Henry'ego Davida Thoreau, XIX-wiecznego filozofa, który w pewnym momencie swojego życia postanowił całkowicie zmienić swoje życie i zamieszkać w małym domku w środku lasu, rezygnując ze wszystkich korzyści dogodnego życia w mieście. Jego postawa do dziś wywiera wpływ na ruchy proekologiczne, kontrkulturowe i anty konsumpcyjne.
Problem w tym, że to co w XIX wieku było nowe i odważne, dziś wydaje się zanadto idealistyczne i utopijne, a do tego za bardzo przeżarte przez popkulturę. Twórcom udało się na szczęście uniknąć patosu, który łatwo może się pojawić, kiedy pragnie się odzwierciedlić potęgę natury. Przez większość filmu nie znajdziemy też żadnych pocztówkowych obrazków – zdjęcia są naprawdę wysmakowane. Za wpadkę, czyli zwyczajny kicz, można uznać w zasadzie tylko jedną z ostatnich scen przedstawiającą Jimmy'ego z synkiem w jeziorze. Nie udało się jednak pozbyć pewnego rodzaju taniego sentymentalizmu w podejściu do natury, niezbyt aktualnego w XXI wieku. Idea powrotu do natury jest bowiem tyleż niemożliwa, co po prostu nieadekwatna do panujących stosunków społecznych, a walka kultury z naturą to prosty schemat, bardzo ładnie przekładający się na obraz filmowy i dość efektowny w swoim buncie. Szkoda, że taki naiwny.
To dręczące uczucie nudy dotyka jednak nie tylko widza (u niego zostało bowiem złagodzone przez wspaniałą muzykę towarzyszącą Burrowing). Nuda jest po prostu integralną częścią sportretowanego w filmie szwedzkiego osiedla, gdzie wszystko ma swoje wyznaczone miejsce. Wydaje się, że właśnie metafora przestrzeni ma tu szczególne znaczenie. Osiedle z Burrowing, tak jak zresztą większość podobnych miejsc w całym zachodnim świecie, będących wynikiem modernistycznego planowania urbanistycznego, to zorganizowana struktura, gdzie panuje wyjątkowy ład i porządek, gdzie nie może się znaleźć nic przypadkowego. Jest to metafora całego monotonnego życia jego mieszkańców skoncentrowanych wyłącznie na konsumpcji i sprawach dnia codziennego. To dlatego główny bohater filmu, mały Sebastian, kradnie swojej matce zegarek, po to by później „zgubić” go w studzience kanalizacyjnej. On, tak jak i pozostała trójka dorosłych bohaterów, nie może się odnaleźć w tej nużącej rzeczywistości. Żaden z nich nie potrafi znaleźć swojego miejsca, przez co nie są akceptowani przez idealną społeczność. Jimmy nie ma pracy i całymi dniami krąży po mieście z dzieckiem na rękach. Anders, mimo prób dostosowania się do reszty, nie potrafi z nikim znaleźć wspólnego języka. Mischa odbywa dziwne wędrówki po okolicznych mokradłach. To właśnie tam, na łonie natury, każdy z nich będzie szukał ukojenia.
Przyroda w Burrowing jest zupełnym przeciwieństwem uporządkowanego osiedla. To przestrzeń chaosu, pełna niespodzianek, dzika, ale nie stanowiąca zagrożenia. To miejsce, gdzie łatwo się zgubić, gdzie trzeba pokonywać wiele przeszkód. Ale ta droga, nie mająca - co ważne - żadnego konkretnego celu, jest sama w sobie satysfakcjonująca. To tutaj można poczuć się naprawdę dobrze, znaleźć spokój. Jednak ten spokój nie ma nic wspólnego z nudą i monotonią osiedlowego życia w idealnych domach. Tutaj jest to wsłuchanie się w siebie i swoje prawdziwe potrzeby. To początek drogi. Idea powrotu do pierwotnego kontaktu z naturą jest oczywiście nienowa. Burrowing jawnie inspiruje się myślą Henry'ego Davida Thoreau, XIX-wiecznego filozofa, który w pewnym momencie swojego życia postanowił całkowicie zmienić swoje życie i zamieszkać w małym domku w środku lasu, rezygnując ze wszystkich korzyści dogodnego życia w mieście. Jego postawa do dziś wywiera wpływ na ruchy proekologiczne, kontrkulturowe i anty konsumpcyjne.
Problem w tym, że to co w XIX wieku było nowe i odważne, dziś wydaje się zanadto idealistyczne i utopijne, a do tego za bardzo przeżarte przez popkulturę. Twórcom udało się na szczęście uniknąć patosu, który łatwo może się pojawić, kiedy pragnie się odzwierciedlić potęgę natury. Przez większość filmu nie znajdziemy też żadnych pocztówkowych obrazków – zdjęcia są naprawdę wysmakowane. Za wpadkę, czyli zwyczajny kicz, można uznać w zasadzie tylko jedną z ostatnich scen przedstawiającą Jimmy'ego z synkiem w jeziorze. Nie udało się jednak pozbyć pewnego rodzaju taniego sentymentalizmu w podejściu do natury, niezbyt aktualnego w XXI wieku. Idea powrotu do natury jest bowiem tyleż niemożliwa, co po prostu nieadekwatna do panujących stosunków społecznych, a walka kultury z naturą to prosty schemat, bardzo ładnie przekładający się na obraz filmowy i dość efektowny w swoim buncie. Szkoda, że taki naiwny.
Monika Olszewska, Filmy.pl


Filmy.pl to otwarty portal filmowy, który odwiedzać mogą nie tylko zaprzysięgli kinomaniacy, ale także zwykli fani kina, którzy wyjście do kina traktują jako dobrą rozrywkę. Wszystkim naszym użytkownikom polecamy naszą bazę najnowszych filmów, gorące recenzje kinowe, zwiastuny filmowe oraz galerie zdjęć. Organizujemy konkursy filmowe, w których można zdobyć atrakcyjne nagrody. Zapraszamy także wszystkich na nasze forum filmowe, gdzie można podyskutować na takie tematy jak ulubione filmy, gwiazdy ekranu, technika filmowa, muzyka filmowa, festiwale i nagrody filmowe, kina, filmy telewizyjne… i wiele, wiele innych tematów!








