Jeżeli kogoś rażą wątki homoseksualne, to zdecydowanie nie jest to produkcja dla niego. Pominąwszy kwestie orientacji seksualnej, film sam w sobie jest dobry. Jim Carrey fantastycznie wypada w roli skazańca, który dla swojego partnera, chce - i może - zrobić dosłownie wszystko, począwszy od zatrudnienia się w prestiżowej firmie, udawania adwokata po wielokrotnych ucieczkach z więzienia.
Przed obejrzeniem filmu, polecam jednak zapoznać się z prawdziwą historią Stevena Russella, którego w filmie grał Jim Carrey.
Bohaterem opowieści jest Steven Russell, żonaty mężczyzna i ojciec dwójki dzieci, który w na skutek wypadku samochodowego postanawia rozpocząć nowe życie... życie beztroskiego geja. Jak słusznie zauważa, nie jest to takie proste, a przede wszystkim tanie, a że jego największym atutem jest spryt, postanawia na nim zarabiać, oczywiście nielegalnie. Kiedy jego oszustwa wychodzą na jaw, trafia do więzienia, gdzie zakochuje się, zresztą z wzajemnością, w niejakim Phillipie Morrisie. Robi więc wszystko w jedyny znany sobie sposób, by mogli być razem. Prowadzi to do serii niezwykłych, wręcz niewyobrażalnych sytuacji. Najlepsze jest to, że ta historia wydarzyła się naprawdę, a rozmaite występki Russella doprowadziły ostatecznie do skazania go na 144 lata więzienia.
Dzieło Glenna Ficarra i Johna Requa jest świeże, zabawne, urocze, intrygujące i równie słoneczne, co farbowane włosy McGregora. To wszystko wiemy jednak z trailera. Pełen seans nie wnosi wiele, ponad rozkoszowanie się aktorskimi popisami Amerykanina i Szkota. Carrey znalazł tu złoty środek pomiędzy swym głupim i głupszym wcieleniem, a bardziej dramatycznymi kreacjami, jak ta z Truman Show. Jego kolega z Wysp jest natomiast w stu procentach rozkoszny: płochliwy, nieśmiały, a kiedy obdarza rozmówcę tym szczeniackim uśmiechem i cielęco-anielskim spojrzeniem, nie można się w nim nie zakochać. Panowie naprawdę wznieśli się na szczyt swych umiejętności, tworząc kapitalny, barwny i, bądź co bądź, zaskakujący duet.
Przygody Stevena są niewiarygodne, choć jak wiemy prawdziwe, dzięki czemu obraz jest autentycznie ciekawy. Ponadto twórcy ubrali opowieść w figlarne, lekkie fatałaszki, co gwarantuje naprawdę przyjemne półtorej godziny w kinie. Po tak obiecującym zwiastunie za mało tu jednak niespodzianek, zaskakujących zwrotów, które pozwoliłyby czerpać jeszcze większą radość z filmu. Kto jednak szuka niekonwencjonalnej rozrywki, na pewno nie będzie zawiedziony. A ja dodam jeszcze tylko: I Love You Ewan McGregor.


Filmy.pl to otwarty portal filmowy, który odwiedzać mogą nie tylko zaprzysięgli kinomaniacy, ale także zwykli fani kina, którzy wyjście do kina traktują jako dobrą rozrywkę. Wszystkim naszym użytkownikom polecamy naszą bazę najnowszych filmów, gorące recenzje kinowe, zwiastuny filmowe oraz galerie zdjęć. Organizujemy konkursy filmowe, w których można zdobyć atrakcyjne nagrody. Zapraszamy także wszystkich na nasze forum filmowe, gdzie można podyskutować na takie tematy jak ulubione filmy, gwiazdy ekranu, technika filmowa, muzyka filmowa, festiwale i nagrody filmowe, kina, filmy telewizyjne… i wiele, wiele innych tematów!














